25 maj 2011

poloneza czas zaczac czyli co robi Buddystka na zachodzie...

Buddystka ma 37 lat i od pieciu lat mieszka na Polwyspie Iberyjskim. Poczatki jej zycia na obczyznie byly trudne (to dotyczy prawie 99% emigrantow), musiala przyzwyczaic sie do ludzi o nieco innej mentalnosci, do innego klimatu, a przede wszystkim do porozumiewania sie w innym jezyku nie tylko od swieta... Oczywiscie nie sa to rzeczy przekraczajace nasze ludzkie umiejetnosci, ale jednak wymagaja pewnej wprawy i obycia. Na Polwysep Buddystka przyjechala z bagazem doswiadczen oraz ciezka - 40 kg waliza, córka, mezem (z ktorym po 3 latach od przyjazdu rozwiodla sie) oraz kotem. Jak juz wspominalam jej zycie nie bylo uslane rozami. Okazalo sie, ze jej EX maz i ona rozmineli sie gdzies w polowie wobec wymagan jakie stawiala im emigracja. Nasilily sie konflikty, poglebila umiarkowanosc emocjonalna... Ich zwiazek stal sie zimny i pusty. Ani jedno ani drugie nie potrafilo pojsc na kompromis dlatego jedynym wyjsciem z tej sytuacji bylo - ROZSTANIE. Nie bylo latwo, ani tym bardziej przyjemnie. Bylo ciezko, pod gore, z oporem i bólem, ale tak przeciez na ogol rozwodza sie Polacy.  Za wszelka cene probujac znalezc winnego tej sytuacji i nie potrafiac pogodzic sie z koleja rzeczy. Czasem lepiej cos uwolnic bez zalu i miec wspomnienia, niz zabic to na sile probujac utrzymac... Po rozwodzie nastapil ciemny okres w zyciu Buddystki. Strach, depresja i obsesja, z ktorej pomogl jej wyjsc wieloletni i najlepszy przyjaciel jakiego w zyciu Buddystka miala. Podjal decyzje o pozostawieniu Londynu i przyjechal na Polwysep, aby pomoc Buddystce wrocic do zycia. Wiele miesiecy trwalo zanim na nowo zaczela sie usmiechac, ale zaczela. Zawdziecza to JEMU! Bardzo szybko okazalo sie, ze lata przyjazni Buddystki i JEGO przerodzily sie w najcudowniejsze z mozliwych uczuc! Milosc rozkwitla w zyciu Buddystki z sila plomieni i temperatura wulkanu. Jednak spadl na nia kolejny cios - smierc taty! Gdyby nie JEGO sila i pomoc, dlugo nie moglaby sie po tej stracie podniesc. ON pomogl jej uswiadomic sobie, ze tato kiedys wroci, ze jest wsrod nas i czeka na to, aby jego dusza zamieszkala w nowym ciele. Buddystka chcialaby tylko miec pewnosc, ze jej tato widzi jak bardzo jest szczesliwa... Miesiac temu Buddystka wyszla za maz. Byl to jeden z najwazniejszych dni w jej zyciu. Tego dnia poczula, ze zaczyna nowy rozdzial. Ze nareszcie pozostawia przeszlosc za soba, ze sie od niej uwolnila, a liczy sie tylko to co przed nia. Buddystka zyje w szczesciu i milosci z NIM (mój prywatny Eddie Vedder), z CÖRKA (Miska) i 3 kotami. W tym miejscu zaczyna sie historia buddystki na zachodzie i od tego momentu bedzie ona opisywana. Witam wszystkich w moim malym swiecie blogowym.